Aktualności Korea: Konsekracja kaplicy i domu wspólnoty pallotyńskiej

Korea: Konsekracja kaplicy i domu wspólnoty pallotyńskiej

 Polską mozaikę Pana Jezusa Miłosiernego poświęcono 2 maja przed sanktuarium Jezusa Miłosiernego niedaleko miejscowości Yangdogwon w Korei Południowej, ok. 20 km od granicy z Koreą Północną. Prace przygotowawcze trwały dwa lata. Dzieło inspirowane obrazem „Jezu, ufam Tobie” wykonała warszawska pracownia witraży i mozaiki pod kierownictwem prof. Teresy Reklewskiej.

Ich prace zdobią wiele kościołów, np. sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Warszawie. Na samą uroczystość przybył bp John Chang Yik, ordynariusz diecezji Ch"unch"ŏn, na terenie której znajduje się sanktuarium. Spora część tej diecezji leży wciąż na obszarze Korei Północnej. Poświęcenie mozaiki bp Chang połączył z konsekracją kaplicy i domu wspólnoty księży pallotynów, którzy od 16 lat zajmują się szerzeniem kultu Miłosierdzia Bożego w Korei.

Ponad milion egzemplarzy różnych modlitewnych broszur rozeszło się wśród wiernych. Sama uroczystość zgromadziła około 300 wiernych. Był obecny m.in. ambasador RP w Seulu Marek Całka z małżonką. Moment wielkiej ciszy, modlitewnego skupienia wiernych nastąpił, kiedy bp Chang zaczął kreślić olejem świętym znaki krzyża na czterech rogach ołtarza, a potem wcierał go w płytę mensy ołtarzowej. Wierni, którzy nie pomieścili się w małym kościółku, zaraz po Mszy pierwsi ustawili się w kolejce, by w chwili osobistej modlitwie u stóp barwnej mozaiki Chrystusa Miłosiernego przedstawiać swoje prośby. Widok okolicznych górskich zboczy pomagał w modlitewnej zadumie, której nie był w stanie przeszkodzić fakt, że za wielu tymi wzgórzami położone są wojskowe obozy, uważnie obserwujące wydarzenia na granicy.

Paweł Zawadzki SAC
Radio Watykańskie, 6.05.2009 r.

Korea Południowa: Milowy Krok w planie Miłosiernego…

 Aż się boję, że nie będę umiał tego opisać… To przerosło najśmielsze oczekiwania… Takiego wydarzenia nikt z nas się nie spodziewał. W Yangdeogwon, znajdującym się o siedemdziesiąt pięć kilometrów na południowy wschód od Seulu, na wysokości ok. 540 m n.p.m. znajduje się posesja Pallotynów. Początkowo kawałek podarowanej na stoku góry ziemi. Z czasem – nawet – ziemi z możliwością dojazdu samochodem terenowym, a dzisiaj już trzykondygnacyjny dom z mieszczącą ok. trzystu wiernych kaplicą i coraz bardziej zagospodarowywanym placem wokół domu oraz niekończącymi się projektami budowlanymi.

Piętnaście lat budowy to z jednej strony dużo i mało (jestem naocznym świadkiem blisko 30 lat budującej się Opery Nova w Bydgoszczy). Patrząc dzisiaj na: w większości wybetonowaną drogę dojazdową, z którą zasadniczo radzą sobie (tylko) lepsi kierowcy i mocniejsze samochody, patrząc na ukształtowanie terenu oraz siły personalne – zasadniczo jednoosobowe – oraz brak jakiegokolwiek specjalnego funduszu budowlanego – to zdaje się, że te piętnaście lat to dość szybkie tempo (choć wiem, że może brzmi to niedorzecznie – ale mam porównanie z budową domku jednorodzinnego, tym samym sposobem gospodarczym przez jedną osobę, na płaskim terenie, dwie minuty drogi od betoniarni i 5 minut od składu budowlanego – domu również budowanego 12 lat… i do tej pory nieskończonego).

Ale nie o budowie chciałbym dzisiaj poinformować, lecz o tym, czego nikt z nas się nie spodziewał, że nastąpi tak szybko, a szczególnie Ks. Paweł.

A zaczęło się zwyczajnie, jak większość wydarzeń związanych z nowopowstającą placówką misyjną. Zrodził się pomysł, konkretniej mówiąc piękna idea (fix – niektórzy by powiedzieli) – nazwałbym ją – ideą zaznaczenia miejsca kultu, w którym Jezus Miłosierny jest Gospodarzem. A mianowicie – wybudowania przed domem – od strony południowej (tak, aby od podnóża góry była widoczna) groty z mozaiką Jezusa Miłosiernego. Wraz z pomysłem znalazły się osoby – dobroczyńcy – którzy zaoferowali swą pomoc finansową. Tym sposobem przed domem, pod koniec ubiegłego roku, została odlana z betonu wielka (8m wysokości i 3,5m szerokości) grota, która w lutym bieżącego roku została obłożona płytami kamiennymi i zaczęła bardziej zdobić niż szpecić. W marcu bieżącego roku kawałki, przechowywanej w kartonach od ubiegłego roku, mozaiki trafiły w ręce profesjonalistów, którzy w przeciągu tygodnia z rozsypanych szkiełek najprzeróżniejszych rozmiarów i kolorów, stworzyli obraz Jezusa Miłosiernego. Cały czas „obłożona” rusztowaniem grota i mozaika dla niewielu miała jakieś szczególne znaczenie i wygląd. Lecz czas zdjęcia rusztowań nie szybko miał przyjść, gdyby nie…

Prośba skierowana osobiście przez Ks. Pawła do Ordynariusza Diecezji Chunchon – J.E. Księdza Biskupa Johna Chang D.D. – o poświęcenie Mozaiki Jezusa Miłosiernego. J.E. Ksiądz Biskup, dobrze znał Budowniczego Pawła, i nie krył swojego zadowolenia, że po 12 latach (gdy przybył na górę pieszo – jako Biskup-Turysta odwiedzający wzniesienie z domami kilku zgromadzeń zakonnych), będzie miał możliwość, już nie tylko słuchania o budowie, ale z bliska przyglądnięcia się temu, co zostało zrobione, i co jeszcze czeka w planach (już na papierze!). Po rozmowie jednak zaproponował coś, co przerosło najśmielsze oczekiwania, nie tylko ks. Pawła, ale wszystkich Pallotynów pracujących w Korei. „Co byś powiedział na to – księże Pawle – gdybym, będąc na górze – poświęcił również Dom Pallotyński i Kaplicę Jezusa Miłosiernego?” – zapytał Ks. Biskup. Na odpowiedź nie musiał czekać długo – nastąpiła natychmiastowo – Pan Jezus tego chce – z serca Księdza Pawła wyrwał się okrzyk radości.

Ale po odpowiedzi nastąpiła refleksja nad obecnym stanem: domu nie do końca obmurowanego cegłami (przypory szpeciły betonowym kolorem), pomieszczeń w domu ze ścianami i sufitem z betonu, groty z mozaiką bez zadaszenia, miejsc płaskich dla uczestników poświęcenia również brak… to wszystko składało się na szybkość reakcji i działań, które rozpoczęły się w Wielkim Tygodniu, tuż przed Uroczystością Zmartwychwstania Pańskiego. Odpowiedź Ks. Biskupa oraz decyzja ustalenia Uroczystości Poświęcenia na pierwszą sobotę maja 2009 roku sprawiły, że zaczął się czas wytężonej pracy.

Jak zwykle, gdy jest potrzeba chwili, Pan Jezus przysyła ludzi do pomocy, niektórzy cenią się bardzo, jednak wielu pomaga jedynie za koreański obiad i szczery uścisk ks. Pawła oraz kilka słów, czasem bolesnej prawdy o jakości swojej pracy… (ocena jakości wykonania nie zawsze jest zgodna). Do przypór zabierają się koreańscy fachowcy, którzy niestety jedynie pod uważną kontrolą pilnie pracują (potrzeba osoby stale czuwającej – w tym względzie dużą fachowością okazuje się br. Andrzej i kl. Józef – którzy, porządkując teren wokół domu, bacznie obserwują pracę murarzy). Na grotę wchodzą panowie – oddani sercem Jezusowi Miłosiernemu – którzy przybijają łaty, by na nich można było przybić dach (tą częścią zajmuje się już sam Ks. Paweł). W kaplicy pojawią się fachowcy, którzy zdejmują budowlane oświetlenie i przykrywają sufit boazerią. W tym czasie inni w ubikacjach kładą sufit, a jeszcze inni wyrównują teren przed mozaiką, montując poręcze zabezpieczające przed upadkiem ze skarp. Gdzieniegdzie można spotkać na kolanach pracujące kobiety, przesadzające bądź sadzące kwiaty i krzewy. Około godziny siódmej wieczorem, po swojej pracy, przyjeżdża koparka i zaczyna wyrównywać teren przed grotą… Stolarze w piątkowy wieczór kończą boazerię na poziomie mieszkalnym i zaczynają budować schody i podest do ołtarza przed mozaiką. W tym czasie dojeżdża samochód z prawie trzema setkami plastykowych krzeseł, które trzeba rozstawić na wyrównanym terenie. Elektrycy wieszają oświetlenie, które przez kobiety sprzątające kaplicę, jeszcze przed wymianą sufitu, zostało mocno zdekompletowane. Cały czas czeka do rozwinięcia i położenia w kaplicy nowe linoleum. Wszystkie czynności wykonywane są w nastrojowym półmroku, który panuje do momentu założenia pierwszych halogenów. Koparka pracowała do pierwszej w nocy, elektrycy do wpół do czwartej, gdy inni ze zmęczenia kładli się pokotem – gdzie znaleźli kawałek czystej podłogi, a jeszcze inni już wstawali, by dojechać do pomocy z odległego Inchonu czy Seulu. Od rana znajomi z bazy Amerykańskich Wojsk, stacjonujących w Osanie (gdzie ks. Paweł jest Kapelanem), zajęli się przygotowywaniem przed mozaiką nagłośnienia, inni w tym czasie przygotowywali ołtarz, grabili liście, zamiatali schody, wynosili stare i zakładali nowe linoleum w kaplicy.

O godzinie 13.30 Msza św. przed mozaiką była przygotowana, krzesła dla księży, dla chóru, dla wiernych, mszał na ołtarzu, mikrofony, głośniki – brakuje tylko Ks. Biskupa i wiernych, którzy w tym czasie pomału zaczynają wchodzić i gromadzić się w kaplicy, gdyż przed mozaiką zaczyna się dzieło Złego (a może i Boże – w tamtym czasie nie było jeszcze wiadomo). Zaczyna padać deszcz.

Pada i pada…. Ks. Paweł wyjeżdża po Ks. Biskupa – potrzeba decyzji – wykładzina w kaplicy położona – ostatnie przycięcia. Pięć metrów od mozaiki stoi wielki namiot mieszczący 40 osób pod sobą. Pierwsza decyzja przeniesienia pięknie ustrojonego kwiatami ołtarza pod namiot (kwiaty dopasowane do mozaiki – nie nadają się do przeniesienia). Pojawia się problem braku miejsca dla dwunastoosobowego chóru. Pada coraz mocniej i chmury, a tym bardziej prognozy pogody nie są pomyślne. Kolejny telefon, kolejne decyzje w tym przypadku już samego Ks. Biskupa. „Odprawiajmy w kaplicy” – stwierdził Ks. Biskup, z którym już nikt nie dyskutował – nawet przedzierające się momentami przez chmury przejaśnienia.

Kolejne kilkaset kilogramów sprzętu trzeba wnieść kilka kondygnacji do góry. Zaczyna się Godzina Miłosierdzia – czyli została równa godzina do rozpoczęcia Mszy św. – nawiasem mówiąc przygotowanie wszystkiego przed mozaiką zajęło całe przedpołudnie kilku osobom. Jest decyzja – jest i mobilizacja. Ołtarz, krzesła, naczynia liturgiczne, świece – rękoma tych, którzy początkowo bacznie się jedynie przyglądali przeprowadzkom, zostały szybko przeniesione do kaplicy. Za piętnaście czwarta pojawiły się nawet dwa głośniki i cały sprzęt nagłaśniający był gotowy do użytku. Chór pięknie przebrany i ustawiony dodawał wagi Uroczystości, gdyż z drugiej strony nie nakryty obrusem i świecami ołtarz był dla wiernych dość niecodziennym widowiskiem.

Siostra Kapelan Biskupa jasno dała do zrozumienia, przygotowując biskupie agendy, że Ks. Biskup będzie święcił mensę ołtarzową i będzie wcierał w nią oleje święte. Serce pałało z radości, gdyż tego nikt z nas, a szczególnie Ks. Paweł się nie spodziewał.

Dojazd wiernych autokarami na Mszę św., z powodu rozpoczynającego się długiego weekendu w Korei, wydłużał się z jednej godziny do pięciu godzin, co sprawiało, że nie wszyscy dojechali na czas. Próba odkładania w czasie rozpoczęcia Mszy św. ze względu na tych, którzy wdrapywali się na górę, zakończyła się o godzinie 16.50, kiedy to znakiem krzyża Ks. Biskup rozpoczął modlitwę w zakrystii.

Wąskie przejście między wiernymi licznie zgromadzonymi w kaplicy doprowadziło Jego Ekscelencję i trzech koncelebransów do ołtarza. Słowa Liturgii z IV Niedzieli Wielkanocnej, mówiące o Dobrym Pasterzu i owcach, dały Ks. Biskupowi możliwość pięknego wprowadzenia tych obrazów i wypisania ich Chrystusowym znaczeniem w sercach wiernych.

Po modlitwie wiernych – modlitwą zaczął się obrzęd konsekracji mensy ołtarzowej. Cztery krzyże na każdym z rogów ołtarza i gest wcierania dla wszystkich wiernych na długo pozostanie w pamięci. Następnie dymy kadzidła okrywające ołtarz przeniosły wszystkich w czasy Mojżesza, gdy oczyma wiary mogli zobaczyć zstępującego Ducha, Który będzie na tym ołtarzu każdego dnia dokonywał Dzieła Przemiany chleba w Ciało i wina w Krew Boga Człowieka.

Wierni dopiero teraz, gdy ujrzeli konsekrowany ołtarz przykrywany obrusem i zestawem pięknych nowych lichtarzy, przestali się martwić o jakiekolwiek zaniedbania ze strony przygotowujących Mszę św.

Po Komunii świętej, po błogosławieństwie wody, udał się Ks. Biskup w asyście księży przez środek kaplicy, obficie kropiąc kaplicę oraz Kościół żywy i prawdziwy. Wychodząc z Kaplicy nieustannie święcił mury, a wchodząc na piętro mieszkalne, nie omieszkał nawet poświęcić biura, zaś wychodząc, spiesznie udawał się przed Mozaikę Jezusa Miłosiernego. Dwa porządne rzuty wodą święconą sprawiły, że zmęczenie, emocje – szczególnie z Ks. Pawła – zaczęły pomalutku ustępować prawdziwej radości i pokojowi serca.

Gdy powrócono do kaplicy, modlący się w tym czasie wierni, którzy jedynie oczyma wyobraźni mogli obserwować poświęcenie mozaiki (ze względu na praktyczną stronę wyjścia i wejścia ks. Biskup poprosił o pozostanie) wysłuchali słów Przełożonego Delegatury Jezusa Miłosiernego Ks. Zbyszka Wasińskiego SAC. Ks. Delegat w zwięzłych słowach (by nie przedłużać już opóźnionej liturgii) wyraził w imieniu Pallotynów podziękowanie przede wszystkim Ks. Biskupowi, zaś podkreślając i dziękując za obecność – Ambasadorowi Polski w Korei Południowej, Panu dr Markowi Całce, przybyłemu wraz z małżonką; podziękował też wszystkim, którzy pomagali w przygotowaniach do tej pięknej Uroczystości, byli zaangażowani podczas jej trwania i będą pomagać po jej zakończeniu. W ciepłych słowach dziękując wszystkim, którzy do naszej kaplicy regularnie się wspinają, poprosił, by w swoich modlitwach nigdy nie zapominali o tym powstającym Dziele Bożym. Jednak największe owacje – w trakcie podziękowań – były słyszalne, gdy został wymieniony imiennie Ks. Paweł Zawadzki SAC (ze zmęczenia prawie słaniający się na nogach, jednak z sercem przepełnionym wdzięcznością za wielkie Dzieła, które Jezus Miłosierny za jego pośrednictwem dokonywał).

Wychodząc z poświęconej Kaplicy, odchodziło zmęczenie, zaś radość wspólnego przejścia od Stołu Eucharystii do obficie zastawionych jedzeniem stołów (przygotowanych w domu i pod kolejnymi czterema nowo rozstawionymi namiotami) udzielała się każdemu, kto był świadkiem tego Milowego Kroku w planie Miłosiernego.

Fr. Jaro – Ks. Jarek Kamieński SAC
5.05.2009 r.